• Document: 100 lat temu. Szkoła Podstawowa nr 24 została powołana do życia
  • Size: 8.51 MB
  • Uploaded: 2019-03-14 20:47:13
  • Status: Successfully converted


Some snippets from your converted document:

100 lat temu S zkoła Podstawowa nr 24 została powołana do ży- cia przez władze austriackie wraz z kilkoma innymi szkołami latem 1917 roku, kiedy trwała jeszcze I woj- na światowa. Lekcje rozpoczęły się 3 września tego samego roku w  wynajętym lokalu przy ulicy Lubar- towskiej 18. Jej pierwszą kierowniczką była pani Maria Boraw- ska, która z  wielkim zapałem i  poświęceniem podję- ła się organizacji pracy Szkoły w  tamtych, tak bardzo trudnych warunkach. Przez kilkanaście lat uczęszczały do niej wyłącznie dziewczęta wyznania mojżeszowe- go. Około 1925 roku, dzięki staraniom kierowniczki pani Marii Borawskiej, Szkoła przeniosła się do innego budynku przy ulicy Karmelickiej 3. Dysponowała w nim trzema salami lekcyjnymi, pełniącymi jednocześnie funkcję kancelarii, pokoju nauczycielskiego, stołówki i  szatni. Aby chociaż częściowo rozwiązać i  poprawić uczęszczać oprócz dzieci żydowskich również i dzieci warunki lokalowe, Szkoła wynajęła dodatkowe sale polskie, zarówno dziewczęta jak i  chłopcy. Warunki, lekcyjne przy ulicy Niecałej 3 i Niecałej 6. W 1926 roku w jakich uczyły się dzieci w okresie międzywojennym decyzją Miejskiej Rady Szkolnej Lublina otrzymała imię były trudne. Wystarczy spojrzeć na zapisy w  ówcze- Mateusza Butrymowicza, działacza Sejmu Wielkie- snych arkuszach ocen, w  których czytamy adnotacje go. W  połowie lat trzydziestych zmienił się charakter wyjaśniające przyczyny nieobecności uczniów. A były Szkoły. Od roku szkolnego 1935/1936 zaczęły do niej to m.in. brak obuwia czy brak ciepłego ubrania… 1 Okres wojenny W ybuch drugiej wojny światowej zakłócił, ale nie przerwał pracy Szkoły. Rok szkolny 1939/1940 rozpoczął się z opóźnieniem – 29 września , ale wsku- tek zarządzenia władz niemieckich z listy uczniów zo- stali skreśleni uczniowie pochodzenia żydowskiego. W okresie wojny Szkołą kierowała pani Maria Nowic- ka, która pełniła tę funkcję w latach 1932- 1954. To na niej spoczął trud takiej organizacji pracy, aby ucznio- wie wbrew zakazowi wydanemu przez Niemców, mogli uczyć się języka polskiego, geografii i  historii Polski. Pomimo wielu przeciwności Szkoła pracowała przez cały okres wojny. Oto fragment pracy naszej uczennicy Magdale- ny Łyczak, absolwentki, dla której inspiracją stały się rozmowy z babcią, panią Barbarą Jarosz: „W tym czasie moja babcia była uczennicą klasy czwartej, pią- tej i  szóstej. (…) Kierowniczką szkoły była pani Maria Nowicka, serdeczna koleżanka mojej prababci jeszcze z  lat studenckich. Pani Nowicka była osobą niepozor- ną, drobną, ale niezwykle pracowitą, skromną i cichą. Wśród najbliższego otoczenia znana była jako „pani Maniuta” o wielkim sercu. Trudne wojenne warunki na- uczania nie zniechęciły jej, ale mobilizowały do pracy. Wychowana w  patriotycznej rodzinie, pracę nauczy- cielską traktowała jako służbę dla Ojczyzny. Niemcy wycofali ze szkół wszystkie polskie podręczniki, zabrali również książki z bibliotek szkolnych. Jedyną dozwolo- ną pomocą było specjalnie redagowane czasopismo „Mały Ster” i  „Ster”. Pani Nowicka, narażając się wła- dzom niemieckim, za wszelką cenę usiłowała nauczyć dzieci tego, co było zakazane: języka polskiego, historii i  geografii. Podobnie robili również inni nauczyciele tej szkoły, jak np. pani Zofia Kwapiszewska – „babcia Kwapcia” i  pan Józef Stopa, który w  tajemnicy przed Niemcami uczył dzieci patriotycznych piosenek. Wa- runki, w  jakich uczyły się dzieci, były bardzo ciężkie. Przydział węgla ograniczono, a  w  oknach brakowało szyb, dlatego w  klasach w  zimie było niesamowicie zimno. Dzieci siedziały w  kurtkach i  rękawiczkach, po troje w jednej ławce. W skostniałych rękach trudno było utrzymać pióro, a atrament zamarzał w kałamarzach. Z powodu braku węgla opalana była tylko jedna sala lekcyjna, w  której każda klasa miała codziennie tylko jedną godzinę. Ze względu na zakaz oświetlenia często w zimie dzieci uczyły się prawie po ciemku, a wówczas nie było mowy ani o pisaniu, ani o czytaniu. W pierw- szym okresie okupacji uczniowie otrzymywali w szko- „dostawało się” od nauczyciela linijką lub drewnianym le kubek czarnej, niesłodzonej kawy i  kromkę chleba piórnikiem po rękach. W tamtych czasach modne było z  margaryną. Wkrótce jednak jedzenie zostało ogra- wpisywanie się do pamiętnika. Do dziś w  rodzinnych niczone do małego kawałka margaryny, a później i to pamiątkach zachował się pamiętnik, w którym znajdu- „dożywianie” zostało zlikwidowane. Z  opowiadania ją się wpisy jej nauczycieli. Charakterystyczne je

Recently converted files (publicly available):